Translate

sobota, 31 maja 2014

Calineczka


Nadal pozostaję w bajkowej krainie. Moja kolekcja bajkowych postaci rośnie :) Tym razem nadszedł czas na Calineczkę. Jestem z niej wyjątkowo dumna, bo powstała w 100% spontanicznie i wg. mojego projektu. Nie miałam się na czym wzorować, więc robiłam, prułam i nadrabiałam. Ale było warto.


Lala ma sukienkę ala body, ze spódniczką z płatków kwiatów i fioletowe buciki. Lala dzięki włosom wydaje się dużo większa niż inne lale, ale to tylko złudzenie :)

Szczególnie dumna jestem z włosów. Są upięte w kok z warkoczami wplecionymi w konstrukcję koka. To była niezła frajda móc pobawić się we fryzjerkę :) Kok przewiązany jest wstążeczką, a we włosy wpięłam szydełkowego kwiata. Myślę, że ani książę ani tym bardziej kret nie oparliby się takiej piękności :)

wtorek, 27 maja 2014

Fizia Pończoszanka

Przed Wami najsilniejsza dziewczynka na świecie! Moja ulubiona postać z dzieciństwa - Fizia Pończoszanka vel. Pippi Langstrumpf. Nadal mam wszystkie książeczki o niej i to właśnie jej postać była początkiem cudownej przygody z bohaterami Astrid Lindgren.


Czy pamiętacie Nilssona, Konia, Kapitana Pończochę i Willę Śmiesznotkę?

niedziela, 25 maja 2014

Alicja w Krainie Czarów


Choć atmosfera w mojej głowie nie jest bajkowa, ja wciąż tkwię w bajkowych klimatach :) Alicja w Krainie Czarów - najbardziej zakręcona bajka mojego dzieciństwa wróciła!

Brakuje jej Kapelusznika, ale zdołam to nadrobić :)
Sukienka jest wkładana przez głowę, fartuszek można zdejmować, opaska jest na stałe zamontowana we włosach. Buty można zmieniać :)
Pozdrawiam znad mojego biurka! :)

czwartek, 15 maja 2014

a my wciąż jesteśmy w lesie...


Czerwony Kapturek okazał się strzałem w dziesiątkę, więc jego wersja blond jedzie dzisiaj do Krakowa :)
Zapowiadam serię lalek bajkowych. Realizacja już trwa, co możecie stwierdzić zerkając na wczorajszy wpis. Kto jest spostrzegawczy i może już teraz wywnioskować, która lala będzie następna? :)


środa, 14 maja 2014

Nowe lale nadchodzą!

10 dni bez rozmowy telefonicznej. 10 dni bez odpisywania na maile (przyznam, że pocztę odbierałam), 10 dni podróży, jedzenia i szydełkowania. Mój urlop uznaję za zakończony, a jego owoce możecie podziwiać powyżej.
Ponieważ nie miałam miejsca na włóczkę, zdecydowałam się na zabranie bazowego koloru i wykonywanie hurtowej ilości lalczynych ciał. To był świetny pomysł, bo po moim przyjeździe zasypał mnie las zamówień na lale - zbliża się Dzień Dziecka!

P.S. Macedonia ma wspaniałe pasmanterie - przywiozłam ze sobą 3 kg włóczki. Poczułam się rozgrzeszona - mąż przywiózł rakiję :)