Translate

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zabawka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zabawka. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 2 grudnia 2014

piątek, 19 września 2014

Różyczka


Jak już wspominałam wakacje w Skandynawii były wspaniałe! Mnóstwo inspiracji, kolorów, mgieł, słońca ostrego jak brzytwa...

Róża to szwedzka specjalność. Rośnie wszędzie - dziko na polach, przy zamkach i pałacach, w miejskich kwietnikach i w przydomowych ogródkach. Ciekawostką jest, że narodowa, letnia szwedzka zupa to chłodnik z owoców dzikiej róży ze śmietaną :)



Pozdrawiam!


poniedziałek, 15 września 2014

Nowości!

Nie myślcie, że próżnuję. W mojej głowie 1500 pomysłów, a na skrzynce kolejne zamówienia :) Tym razem przedstawiam Asię. Wymagania były spore: blond kręcone włosy (najlepiej rozpuszczone ewentualnie spięte), element sowy i kolory nadające się dla dziewczynki ok 3 lat.

Największym wyzwaniem były oczywiście włosy - jestem naprawdę dumna z efektu, choć sprzątanie domu po fryzowaniu lali było koszmarem :) Mam ochotę na więcej lal z kręconymi włosami :) I choć rozpuszczenie ich nie wchodzi w rachubę - są zdecydowanie zbyt puszyste, to myslę, ze mała właścicielka będzie zadowolona.


Sowia kieca to mix sukienki z aplikacją. Sukienka jest rozpinana z tyłu na guziczki, co umożliwia jej łatwe ściągnięcie. Majty i buty oczywiście w komplecie.


A tutaj jeszcze nagusek :)
Do zobaczenia!


wtorek, 2 września 2014

sierpień

Koniec lata... Sierpień. Wrzesień. Nie jestem jesienną dziewczyną. Urodziłam się wiosną i do życia napędza mnie słońce i chłodny wiosenny wiatr. Nie lubię upałów, dlatego od wakacji w Toskanii, wolę wakacje w Skandynawii. Od przetworów w słoikach, wolę świeże nowalijki. Wolę zieleń od pomarańczu. Dlatego sierpień wyzwala we mnie ogromną energię - zdążyć nacieszyć się sobą przed pierwszym jesiennym chłodem, przed deszczem. We wrześniu jadę jeszcze często gdzieś na wakacje, by odgonić myśl o jesieni.
Gdy byłam uczennicą sierpień był dla mnie czasem wzmożonej aktywności i oczekiwaniem na rozpoczęcie roku szkolnego. Dzisiaj z dużą nostalgią wspominam zarówno moją szkołę podstawową, jak i liceum. Nie dziwię się, że co roku, tak bardzo spieszyło mi się by wrócić do szkolnej ławki - do wielu nauczycieli wróciłabym i dziś. Dlatego wczoraj szłam przez miasto i zazdrościłam uczniom powrotu do rytmu, którego ja już nie zaznam. Myślałam o tym, jak wiele jeszcze przed nimi wyborów i możliwości.
Sierpień kojarzy mi się z pożegnaniem. Ale i z pewnym początkiem. I oczekiwaniem. Na kolejny rok i na wiosnę :)

środa, 27 sierpnia 2014

Szmaciak z Little Big Planet v2!

 
Mam do tego Szmaciaka bardzo osobisty stosunek - to mój własny wzór :) A w listopadzie premiera kolejnej części gry Little Big Planet! 


Mój Sackboy jest duży, ma 30 cm, gdy siedzi i ok 36 cm gdy stoi. Kieszonka z zamkiem jest przeznaczona do użytku (rozsuwa się i można w niej schować drobiazgi). Buzia jest ruchoma. (tutaj starsza wersja sackboya)


Pozdrawiamy Was, ze Szmaciakiem! :)

czwartek, 21 sierpnia 2014

Paris, Paris


Wciąż w duchu wakacyjnym, lecz pachnącym już z lekka jesienią... W końcu wiadomo - jesień jest najpiękniejsza w Paryżu :)

poniedziałek, 18 sierpnia 2014

Czaroduszka

Jak pewnie zauważyliście wśród moich lalek jest wiele postaci z literatury. Zawsze uwielbiałam czytać. Miałam swoje ulubione postacie, które bardzo wpłynęły na moje życie. Jedną z nich była niewątpliwie Bułeczka z książeczki Jadwigi Korczakowskiej. Kiedy więc mój znajomy poprosił mnie o wykonanie Czaroduszki, laleczki która była powierniczką trosk tytułowej Bułeczki nie wahałam się ani chwili :)



Od razu się usprawiedliwię. Długo mnie tu nie było, gdyż mój super mąż zabrał mnie na wakacje do mojej absolutnie ukochanej Skandynawii. Ale najważniejsze jest to, że właśnie modyfikuję wzór na sackboya (Szmaciak) z LitlleBigPlanet. Stay tuned!




poniedziałek, 7 lipca 2014

Garderoba


Prawdziwa kobieta powinna mieć garderobę - mawia pewna moja znajoma :D Niestety, ja widocznie nie jestem prawdziwą kobietą i zadowalam się zwykłą szafą. Natomiast moje lale od niedawna mają garderobę i chyba nieźle im się powodzi.
Dzisiejszy wpis będzie krótki - siedzę wciąż w pracy i przez najbliższe dwie godziny nie wyjdę zza biurka. Wentylator dmucha mi w plecy. Naprawdę nie jet źle...


poniedziałek, 23 czerwca 2014

Mały kwiatek






Blond Stokrotka jedzie do Szkocji! Zrobiona na zamówienie lala, odjeżdża niebawem na szkockie wrzosowiska. Trochę jej zazdroszczę :)


Poniżej przedstawiam proces pakowania lal:




















I voila! Zapakowane i gotowe do pocztowej podróży! :)

poniedziałek, 9 czerwca 2014

Wróżka


Gdy przeczytałam o nowym wyzwaniu na Art-Piaskownicy do głowy przyszła mi wróżka. I po raz pierwszy postanowiłam włączyć się w tę zabawę.


















Jestem na maksa dumna zwłaszcza ze skrzydełek. Wróżka ma nawet niebieskie majtaski (zapomniałam pstryknąć fotkę). Zabawa w Art-Piaskownicy trafiła w 100% w moje upodobania. Uwielbiam pastelowe kolory:

To nie koniec :) Będzie jeszcze jedna lala do wyzwania :)



sobota, 31 maja 2014

Calineczka


Nadal pozostaję w bajkowej krainie. Moja kolekcja bajkowych postaci rośnie :) Tym razem nadszedł czas na Calineczkę. Jestem z niej wyjątkowo dumna, bo powstała w 100% spontanicznie i wg. mojego projektu. Nie miałam się na czym wzorować, więc robiłam, prułam i nadrabiałam. Ale było warto.


Lala ma sukienkę ala body, ze spódniczką z płatków kwiatów i fioletowe buciki. Lala dzięki włosom wydaje się dużo większa niż inne lale, ale to tylko złudzenie :)

Szczególnie dumna jestem z włosów. Są upięte w kok z warkoczami wplecionymi w konstrukcję koka. To była niezła frajda móc pobawić się we fryzjerkę :) Kok przewiązany jest wstążeczką, a we włosy wpięłam szydełkowego kwiata. Myślę, że ani książę ani tym bardziej kret nie oparliby się takiej piękności :)

wtorek, 27 maja 2014

Fizia Pończoszanka

Przed Wami najsilniejsza dziewczynka na świecie! Moja ulubiona postać z dzieciństwa - Fizia Pończoszanka vel. Pippi Langstrumpf. Nadal mam wszystkie książeczki o niej i to właśnie jej postać była początkiem cudownej przygody z bohaterami Astrid Lindgren.


Czy pamiętacie Nilssona, Konia, Kapitana Pończochę i Willę Śmiesznotkę?

niedziela, 25 maja 2014

Alicja w Krainie Czarów


Choć atmosfera w mojej głowie nie jest bajkowa, ja wciąż tkwię w bajkowych klimatach :) Alicja w Krainie Czarów - najbardziej zakręcona bajka mojego dzieciństwa wróciła!

Brakuje jej Kapelusznika, ale zdołam to nadrobić :)
Sukienka jest wkładana przez głowę, fartuszek można zdejmować, opaska jest na stałe zamontowana we włosach. Buty można zmieniać :)
Pozdrawiam znad mojego biurka! :)

czwartek, 15 maja 2014

a my wciąż jesteśmy w lesie...


Czerwony Kapturek okazał się strzałem w dziesiątkę, więc jego wersja blond jedzie dzisiaj do Krakowa :)
Zapowiadam serię lalek bajkowych. Realizacja już trwa, co możecie stwierdzić zerkając na wczorajszy wpis. Kto jest spostrzegawczy i może już teraz wywnioskować, która lala będzie następna? :)


wtorek, 15 kwietnia 2014

Stokrotka

Gdzie strumyk płynie z wolna,
Rozsiewa zioła maj,
Stokrotka rosła polna
A nad nią szumiał gaj.


Stokrotka powstała na zamówienie i wcale nie miała być stokrotką - mam nadzieję, że zostanie mi to wybaczone :)



















Stokrotki są oczywiście żywe i można, a nawet należy, je wyjąć, ale wydaje mi się, że to nie ujmuje lalce uroku.

niedziela, 13 kwietnia 2014

Czerwony Kapturek

Nie ma co się rozpisywać - moja babcia też mieszkała (nadal mieszka!) za lasem, więc aby do niej dotrzeć musiałam wybrać się na wędrówkę. Jak miałam sześć lat, mama po raz pierwszy pozwoliła mi pojechać do babci na rowerze zupełnie samej. Byłam mega dumna, choć to tylko 1,5 km :) Moja duma utrzymywała się do momentu gdy uświadomiłam sobie, co w lesie działo się z większością bajkowych postaci... Przemknęłam do babci w tempie błyskawicy - chyba w niecałe 10 minut :)

Mój kapturek ma sukienkę i pelerynkę z kapturem oraz butki i majtasy. Włosy zrobiłam jej z eksperymentalnej włóczki i nierównym splocie. Lalka jest lekko zmodyfikowanym modelem lalki Isabelle Kessedijan.
Byłyśmy razem na wycieczce w lesie :)

piątek, 4 kwietnia 2014

Moje wymarzone auto

BMW Isetta zobaczyłam po raz pierwszy (i niestety ostatni) w Dublinie na Portobello. W salonie z oldmobilami stał sobie mały czerwony bączek :) Był tak ładny i dziwny, że musiałam się w nim zakochać.



















Gdy mój znajomy poprosił mnie o samochód "ze znaczkiem" od razu pomyślałam o BMW Isetta :) Na dowód, że samochód naprawdę kiedyś istniał, a nawet był nieco mainstreamowy, załączam poniższe fotki: