Translate

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jesień. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jesień. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 21 sierpnia 2014

Paris, Paris


Wciąż w duchu wakacyjnym, lecz pachnącym już z lekka jesienią... W końcu wiadomo - jesień jest najpiękniejsza w Paryżu :)

wtorek, 3 grudnia 2013

Pachnie nowością!

Nowe mieszkanie... Przeprowadzka w tydzień, szaleństwo pakowania, rozpakowania, urządzania, kot który zsikał się w samochodzie, mąż który musiał wnosić meble na 3 piętro kamienicy, turlające się kłębki włóczki i normalne dni pracy. Ale w końcu jest! Daliśmy radę!


Kocham w tym mieszkaniu absolutnie wszystko, ale najbardziej oczywiście moją pracownię :) Jet w sypialni pod antresolą. Nie za mała i nie za duża - taka w sam raz :) Wszystko co w niej widzicie powstało lub zostało kupione w zamierzchłych czasach :) Niebieskie krzesło zrobił kiedyś mój mąż, błękitną szafkę przerobiłam kiedyś z ikeowej komódki, pudełka kupiliśmy na wyprzedażach i targach staroci, a maszyna to skarb pożyczony od Ani. Właściwie mogłabym z tego mieszkania nie wychodzić :)


Dzięki "domofilstwu" wczoraj powstało 6 przytulnych kubeczków. Pewnie znacie Emalię Olkusz, najstarszą w Polsce fabrykę naczyń emaliowanych, które absolutnie uwielbiam. Abstrahując od ich fatalnego marketingu i żenującej sprzedaży, od czasu do czasu udaje mi się kupić jakiś ich produkt. (Jeśli myślicie, że problem rozwiązuje ich sklep internetowy, to grubo się mylicie. Jeszcze nigdy nie udało im się zrealizować zamówienia w 100%, produkty które były dostępne po zamówieniu stawały się niedostępne o czym informowali mnie telefonicznie...) Ale ich seria Nostalgia warta jest każdego dyskomfortu, to właśnie z tej serii pochodzą kubeczki - naprawdę polecam!

Naszą miłość do mieszkania podziela (a jakże!) Mira. Szczególnie kocha kanapę w salonie i antresolę z drabiną :)

P.S. Za pracownię dziękuję mojemu Kubie - to on wymyślił antresolę i wszystko zaplanował :*

środa, 20 listopada 2013

Deszczowe dni


Nasza przeprowadzka nabiera tempa, co nieco utrudnia wszelkie prace ręczne. Mój dzień to: praca --> remont --> powrót do starego mieszkania --> pakowanie. W pracy też najłatwiej nie jest, bo dużo się dzieje. Przeprowadzka idzie w miarę sprawnie, tylko kompletowanie i przewożenie mebli są dość męczące. No i pada deszcz :) Niebawem przedstawię bardziej optymistyczne chmurki. Stay tuned!

P.S. Przepraszam wszystkich, którym nie odpisałam na komentarze/maile/wiadomości na FB. Nadrobię wszystko, potrzebuje kilku dni! :*

wtorek, 15 października 2013

Jesienny prezent :)


Urodziłam się na wiosnę, wtedy mam najwięcej energii. Jesienią zapadam w letarg, wyciszam się przed zimą. W domu mam kanapę "przytulajkę", w górskim domu fotel. Obowiązkowo herbata. No i szydełko. Moja wydajność szydełkowa jesienią znacznie wzrasta, może to zasługa herbaty, a może tego wyciszenia.

Filiżanki (mam dwie) dostałam od męża. Dzisiaj szydełkuję wieczorem z Anią - będzie okazja do wypróbowania zestawu :)

wtorek, 1 października 2013

Prawdziwa Szara Mysz

Idzie jesień. Nie ma co udawać, że jest inaczej. Nawet jeśli słońce grzeje, to wiatru i tak nie brakuje. Po dwóch tygodniach choróbska, wiem że jesień to nie przelewki. Dlatego powstał Myszozwierz - ciepły wełniany i wygodny.


Nie próżnowałam w czasie choroby, wymknęłam się na chwilę do pasmanterii, zakupiłam szarą włóczkę (30%wełny, 70% akrylu), wzięłam w dłoń szydełko numer 5 i udało mi się zrobić z siebie prawdziwą Szarą Mysz.


P.S. Mina portiera gdy wchodzę w Myszozwierzu do biurowca - BEZCENNA!

środa, 25 września 2013

Kolory


Moja przygoda z szydełkowaniem rozpoczęła się kilka lat temu od chęci posiadania kocyka. Kolorowego kocyka. Moja ciocia stwierdziła, że kolorowe kocyki są niepraktyczne, więc zrobi mi fioletowy. Ale ja chciałam kolorowy kocyk z kwadratów. Nauczyłam się więc dziergać.

Kocyk, który widzicie u góry jest prawie skończony, brakuje mu jeszcze brzegów i podszewki. Dziergałam go szydełkiem nr 4, włóczką DROPS Cotton Light, po dokończeniu będzie miał ok 150x130 cm. Dziergany w klasyczne babcine kwadraty :)




wtorek, 17 września 2013

Sowa


Jesienią zawsze myślę o sowach :) To jedyna pora roku, kiedy przykuwają moją uwagę. Nie dałam się zwariować sowiej wszechmianii, ale jesień zdecydowanie należy do nich.
Może dlatego, że sowi tryb życia jest mi bardzo bliski - chodzę późno spać, lubię budzić się późno. Tylko mięsa nie jem :)
W każdym razie powstała sowa, miła, miękka i sympatyczna!