Translate

środa, 16 października 2013

wtorek, 15 października 2013

Jesienny prezent :)


Urodziłam się na wiosnę, wtedy mam najwięcej energii. Jesienią zapadam w letarg, wyciszam się przed zimą. W domu mam kanapę "przytulajkę", w górskim domu fotel. Obowiązkowo herbata. No i szydełko. Moja wydajność szydełkowa jesienią znacznie wzrasta, może to zasługa herbaty, a może tego wyciszenia.

Filiżanki (mam dwie) dostałam od męża. Dzisiaj szydełkuję wieczorem z Anią - będzie okazja do wypróbowania zestawu :)

poniedziałek, 14 października 2013

Pan Kaktus


Pan Kaktus ma bębenek - jest doboszem. Nie wiem dlaczego, ale kojarzy mi się z czymś czeskim :) Napracowałam się nad nim nieprzeciętnie, ale było warto. Jest po prostu śliczny i duży.

Wzór zawdzięczam LalyLali. Pan Kaktus jest nieco większy niż we wzorze. Stoi sobie na stole w moim mieszkaniu i patrzy na mnie. Zakochałam się!


środa, 2 października 2013

Zosia - ogrodniczka

Ma kapelusz, ogrodniczki i koszyk na jesienne zbiory. Zosia - ogrodniczka, farmerka, miłośniczka natury. Lubi biegać po łące, zbierać gruszki, orzechy, jabłka i zajada się dynią.


Zosia, to jedno z moich ulubionych imion. Mało znam Zoś :), ale te które znam tylko potwierdzają dobrą energię zawartą w tym imieniu. Trochę chłopczyce, ale tak naprawdę elegantki. A jedna Zosia nawet jeździ na motorze :)


Wracam do pracy. Pa!

wtorek, 1 października 2013

Prawdziwa Szara Mysz

Idzie jesień. Nie ma co udawać, że jest inaczej. Nawet jeśli słońce grzeje, to wiatru i tak nie brakuje. Po dwóch tygodniach choróbska, wiem że jesień to nie przelewki. Dlatego powstał Myszozwierz - ciepły wełniany i wygodny.


Nie próżnowałam w czasie choroby, wymknęłam się na chwilę do pasmanterii, zakupiłam szarą włóczkę (30%wełny, 70% akrylu), wzięłam w dłoń szydełko numer 5 i udało mi się zrobić z siebie prawdziwą Szarą Mysz.


P.S. Mina portiera gdy wchodzę w Myszozwierzu do biurowca - BEZCENNA!

środa, 25 września 2013

Kolory


Moja przygoda z szydełkowaniem rozpoczęła się kilka lat temu od chęci posiadania kocyka. Kolorowego kocyka. Moja ciocia stwierdziła, że kolorowe kocyki są niepraktyczne, więc zrobi mi fioletowy. Ale ja chciałam kolorowy kocyk z kwadratów. Nauczyłam się więc dziergać.

Kocyk, który widzicie u góry jest prawie skończony, brakuje mu jeszcze brzegów i podszewki. Dziergałam go szydełkiem nr 4, włóczką DROPS Cotton Light, po dokończeniu będzie miał ok 150x130 cm. Dziergany w klasyczne babcine kwadraty :)




poniedziałek, 23 września 2013

Mała Babette!


Mała Babette długo czekała na swój debiut. Może dlatego, że nie byłam do końca przekonana do jej eterycznego stylu. W każdym razie jest. Ma spodenki, tunikę i granatowy kwiat. I rumieńce!
Co to byłaby za panna bez rumieńców?